Dla osób regularnie współżyjących nie tylko z jedną partnerką, prezerwatywa to doskonały środek zabezpieczający. Nie tylko uchroni nas on przed niechcianą ciąża, ale i jest dodatkowym zabezpieczeniem w razie gdyby okazało się, że druga osoba jest na coś chora, a kontakt fizyczny mógłby i nam zagrozić.
Inwestując w ten środek antykoncepcyjny zapewniamy bezpieczeństwo sobie, ale także i drugiej osobie, gdyż możemy nie być świadomi tego co skrywa się w naszym ciele. Przychodzi jednak moment, gdy zapas ostatnio kupionych prezerwatyw się skończy. I tu zaczyna się najczęściej szereg komplikacji, ale o tym poniżej.
Ostatnia sztuka
Z prezerwatywami jest trochę jak z papierosami. Kiedy już przyzwyczaimy się do ich używania, czujemy się bardziej komfortowo mając je zawsze pod ręką. Nie czarujmy się, kiedyś musi nam zostać ostatnia sztuka. Ulegamy więc naszym potrzebom i idziemy do sklepu, by uzupełnić zapas. O ile z papierosami nie mamy zbyt dużego problemu jeśli chodzi o zakup (wystarczy być pełnoletnim), to antykoncepcja w postaci „gumek” nie jest już tak komfortowo odbierana, kiedy trzeba udać się do sklepu (choć nie trzeba mieć tu 18 lat). Taka sytuacja ciągle może być, dla niektórych bardzo stresująca, co prowadzi do zaniechania i większego zagrożenia lub do obarczania kobiety obowiązkiem zabezpieczenia się przed ciążą.
W sklepie/aptece/gdziekolwiek
Prezerwatywy są na tyle popularnym towarem, że w razie potrzeby bardzo łatwo jest znaleźć sklep, który posiada je w swoim asortymencie. Problem zaczyna się w momencie, kiedy musimy wyciągnąć rękę i zdjąć je z półki. Szybkie spojrzenie czy w pobliżu nie ma nikogo znajomego. Czasem podchodzimy do tego kilka razy, bo gdy już niemal ściskamy naszą zdobnych pojawia się jakiś obcy. Kompletnie nie wiemy jak się zachować. Wstydzimy się przystanąć przy regale i dokładniej przejrzeć ofertę. Byle szybko i niepostrzeżenie. Może dlatego w niektórych marketach prezerwatywy ustawione są przy kasach, by klient nie musiał paradować przez cały sklep z wstydliwym towarem w koszyku.
Udało się! Mamy upragniony kartonik i możemy go podać sprzedawcy lub jak to mam miejsce w aptece w końcu udało się nam wydusić z siebie, że to co jest nam potrzebne to właśnie prezerwatywy. Teraz odrobina rumieńców na policzkach, spuszczony wzrok i skupienie się na tym, żeby jak najszybciej zapłacić i dać stamtąd nogę. Za nami szmery (tak się nam wydaje), kasjerka jakoś dziwnie się uśmiecha… koszmar. Boże broń, jeśli musimy odpowiedzieć na jakieś dodatkowe pytanie, a nasze myśli krążą tylko wokół tej małej paczuszki „wstydu”. To przecież jakbyśmy krzyczeli na ulicy, że dzisiaj mamy szansę na seks.
Warto pomyśleć, że pani kasjerka też ma ten problem, kiedy sama kupuje prezerwatywy. To samo przeżywa facet stojący za nami w kolejce. Wszyscy znamy ten „stres” więc po co się tak denerwować? To przecież nic złego, że dbamy o swoje bezpieczeństwo i chronimy innych, prawda?
Internet cię uratuje
Jeśli masz dość takich sytuacji, jednak nie chcesz rezygnować z tego powodu z używania zabezpieczenia, to ratunku możesz szukać w sklepach internetowych. Co prawda nie kupisz tu na ostatnią chwilę kilku prezerwatyw, ale planując wcześniej możesz złożyć zamówienie, obejrzeć dostępne rodzaje, poczytać opinie w na forach i to wszystko poza wścibskimi spojrzeniami obcych l, prześladujących ludzi, którzy odważyli się stacjonarnie kupować prezerwatywy. Często też w Sieci możemy je kupić taniej, niż w normalnym sklepie. Zawsze warto się zabezpieczać, a że odczuwamy przy tym nacisk społecznego tabu, to tylko dowód, że inni nie są tak dojrzali jak my. Dziękujemy Światowi Doznań za pomoc merytoryczną.